• Dziedzictwo kultury i przyrody
    Dziedzictwo kultury i przyrody
  • Usługi turystyczne
    Usługi turystyczne
  • Turystyka aktywna
    Turystyka aktywna
  • Kultura
    Kultura
  • Sztuka
    Sztuka
  • Warmiński styl
    Warmiński styl
  • Termy Warmińskie
    Termy Warmińskie
  • Przewodnik po Warmii
    Przewodnik po Warmii

Jan Chłosta - Niezwykłość Warmii w kulturze polskiej

Niezwykłość Warmii w kulturze polskiej

dr Jan Chłosta

Tekst ten jest zapisem wykładu, jaki dr Jan Chłosta, tegoroczny laureat Nagrody im. Biskupa Krasickiego", wygłosił w Domu Rekolekcyjnym "Zacheusz". Wykład był częścią trwających obchodów z okazji 625-lecia parafii Nowe Kawkowo. Bardzo dziękujemy dr. Janowi Chłoście za zgodę na umieszczenie na naszych łamach tego wykładu, oraz ks. Ryszardowi Andrukiewiczowi, proboszczowi parafii Nowe Kawkowo za udostępnienie materiałów!

dr Jan Chłosta
Niezwykłość Warmii w kulturze polskiej

Warmia wyróżniała się zawsze wyraźnie zarysowaną indywidualnością historyczną, wyznaniową i kulturalną. Ta niewielka stosunkowo kraina uznawana była za fenomen, budziła podziw współczesnych głównie dzięki żywej tradycji, zapamiętaniu dobrej przeszłości i eksponowaniu odrębności w stosunku do sąsiadów. Z nadzwyczajną estymą przenoszona tu była pamięć o sprawiedliwych rządach biskupich i kapituły, wielkich ludziach tej ziemi: Koperniku, Hozjuszu, Kromerze, Krasickim, przenoszona była pamięć o niezmiennych prawach, które zburzone zostały brutalnymi edyktami Fryderyka II z 12 września 1772 roku, kiedy w urzędach biskupich i kapitulnych, w miejsce warmińskiego baranka został umieszczony czarny orzeł, symbol pruskiego władztwa Wraz tym wprowadzono nowe podatki i powinności wobec nowego władcy. Był to zamach państwa zaborczego, wciąż pragnącego powiększyć swoje terytorium, na skrawku Rzeczypospolitej dbającym o zachowanie swojej odmienności. I tych pragnień odrębności nie ukrywano. Przez długi czas warmińskość oznaczała tu antypruskość. Była sprzeciwem wobec dążeń do zerwania z dziedzictwem przodków, zacieraniem wzorców kulturowych, przenoszonych z pokolenia na pokolenie, dzięki którym następcy dowiadywali się, że Warmia przez 306 lat była częścią Rzeczypospolitej i stąd w obyczaju i w sposobie bycia tak wiele było, zwłaszcza w południowej części, wyróżników kultury polskiej. Warmiacy wyraźnie podkreślali swoją odrębność. Przez to za Warmiaka nie uważał się nigdy ewangelik, nawet od dwóch, bądź trzech pokoleń mieszkający w Olsztynie. On był po prostu wschodnioprusakiem.

1. Wyróżnikiem Warmii był i jest katolicyzm. W odróżnieniu od trzech pozostałych diecezji pruskich, utworzonych w 1243 roku, Krzyżacy nie zawładnęli tą krainą, ani nie zdołali obsadzić w następnych latach rządcami, wywodzącymi się z zakonu. Stało się to dzięki pierwszemu biskupowi warmińskiemu Anzelmowi, który obdarował, powołaną przez siebie kapitułę katedralną, przywilejem wyboru rządcy ze swego grona. Kapituła mogła uzupełnić swój skład i obierać biskupa. Anzelm odstąpił też kapitule trzecią część swej dzielnicy. Stanowiły ją następnie komornictwa: pieniążkowskie czyli melzackie, fromborskie i olsztyńskie. Miała jednak kapituła obowiązek prowadzenia na tym terytorium pracy duszpasterskiej. Z obieraniem rządcy diecezji w następnych latach bywało różnie. Najpierw decydował consensus kanoników, od drugiego pokoju toruńskiego, czyli od 1466 roku, kiedy Warmia została bezpośrednio wcielona do Korony, a właściwie od traktatu piotrkowskiego w 1512 roku, król polski z grona kanoników dobierał czterech kandydatów, ale sobie miłego umieszczał na pierwszym miejscu, co oznaczało, że kanonicy, a więc kapituła miała właśnie wybrać wskazanego na biskupa. Niekiedy kandydat królewski na biskupstwo warmińskie nie miał indygenatu pruskiego czyli nie był urodzonym na tych ziemiach i nie posiadał kanonii warmińskiej. Kapituła często powoływała się na nadane przed laty przywileje. Mocno eksponowała przed 1466 rokiem swoją odrębność wobec zakonu i po drugim pokoju toruńskim w stosunku do Rzeczypospolitej. Podkreślała, po wygaśnięciu w 1566 roku zależności od arcybiskupstwa w Rydze, fakt podległości w zakresie jurysdykcji kościelnej bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Ustalone zostało niezależne sądownictwo warmińskie (biskupie i kapitulne), od którego nie można było wnieść apelacji do sądów Rzeczypospolitej, ani Prus Książęcych. Jednak rola polityczna dostojnych kanoników była coraz bardziej ograniczona. Wiele razy po 1525 roku książęta protestanckiego księstwa pruskiego próbowali naruszyć suwerenność katolickiej Warmii. Czynili to z pomocą Szwedów, a więc zdradzając króla polskiego, któremu przecież mieli oddawać hołd.

Biskupi na Warmii przewodniczyli sejmikom generalnym, reprezentowali Warmię na zewnątrz, byli od 1569 roku senatorami Rzeczypospolitej i zajmowali szóste miejsce w kolejności w senacie, po biskupie płockim. Pośród rządców był przyszły papież Pius II, dwaj wywodzili się z królewskiego rodu: Andrzej Batory i Jan Olbracht Waza, pięciu zostało kardynałami: Stanisław Hozjusz, Andrzej Batory, Jan Olbracht Waza, Michał Radziejowski, Józef Glemp, sześciu następnie znalazło się na arcybiskupstwie gnieźnieńskim, będąc jednocześnie prymasami: Wacław Leszczyński, Jan Stefan Wydżga, Michał Radziejowski, Teodor Andrzej Potocki, Ignacy Krasicki, Józef Glemp. Nadto Jan Dantyszek, Stanisław Hozjusz, Marcin Kromer, Andrzej Chryzostom Załuski, Ignacy Krasicki znaleźli trwałe miejsce w literaturze polskiej.

Pod kierownictwem biskupów administracja warmińska działała sprawnie. Stany warmińskie miały swój własny sejmik, zwoływany przez biskupów zawsze w porozumieniu z kapitułą. Zwykle obradował on w Lidzbarku. Zresztą do dziś jedna ze sal miejscowego zamku nosi nazwę: stanów warmińskich. Sejmiki miały wpływ na treść i formę ustaw krajowych i miast. Na szczególne wyróżnienie zasługuje ustawa z 1526 roku, wydana przez biskupa Maurycego Ferbera, składająca się z 37 punktów. Jest prawie pewne, że na jej powstanie i kształt wpływ miał Mikołaj Kopernik. Pierwszy punkt, co nie było bez znaczenia po sekularyzacji ziem sąsiednich, dotyczył jedności wiary chrześcijańskiej, miał on brzmienie: "Naśladując przykład króla polskiego zarządza się aby mieszkańcy Warmii trzymali się dawnej religii, to jest katolickiej. Kto się temu nie podporządkuje, musi w okresie miesiąca opuścić teren biskupstwa". Następne punkty obejmowały kwestie dotyczące przestrzegania świat kościelnych, płacenia dziesięciny, wstępu na rynki w miastach, ustanowienia brakarzy czyli kontrolerów, jakości towarów, mierniczych i wagowych. Prawo warzenia piwa otrzymywali karczmarze, mieszkający o milę od miasta. Ustawa była na tyle uniwersalna, że obowiązywała blisko 240 lat.

Warmia zapisała się jako wyjątkowy kraik w zakresie szpitalnictwa. Tutaj opiekę nad ludźmi chorymi i biednymi traktowano jako powinność Kościoła. W każdym z dwunastu miast istniały szpitale, które były przytułkami dla osób biednych i chorych, także na wsi m.in. we Wrzesinie parafia prowadziła niewielkich rozmiarów szpitalik. Istniały też szkoły parafialne. Nadzwyczajną rolę we wprowadzeniu szkolnictwa trzeba przypisać jezuitom. Sprowadzeni na Warmię w 1564 roku przez biskupa Stanisława Hozjusza, założyli w Braniewie w następnym roku pierwsze w Polsce kolegium, seminarium diecezjalne. Od razu napotkały one u na duże zainteresowanie w kraju. Przy kolegium tworzone były inne kierunki nauczania. W ten sposób zrealizowano na Warmii uchwały Soboru Trydenckiego o powołaniu seminarium diecezjalnego. Na Warmii dbano również o misje. W Braniewie w 1578 roku powołano Alumnat papieski, przygotowujące księży do pracy duszpasterskiej w krajach ewangelickich, głównie Skandynawii. Stało się to za sprawą jezuity Antonio Possevino. W 1632 roku jezuici założyli drugie kolegium w Reszlu.

Wspomnieć trzeba o najbardziej warmińskim zakonie, jakim są katarzynki. Założycielką tego zakonu była, jak wiadomo, Regina Protmann (1512-1613), beatyfikowana przez Papieża Polaka 13 VI 1999 roku w Warszawie. Regułę zakonu zatwierdził 18 marca 1583 roku biskup Marcin Kromer. Zakonnice opiekowały się chorymi tak wówczas, jak i dzisiaj, prowadziły przedszkola i domy opieki nad ubogimi, zajmowały się kształceniem dziewcząt. Wymienić trzeba innych pracujących tu zakonników. Wyróżniali się wśród nich także Werbiści od listopada 1918 roku obecni w Pieniężnie, Franciszkanie byli tu bowiem wcześniej.

Rządcy Warmii zabiegali o wzrost kultury rolnej, tworzyli banki pobożne. Jeszcze w XVIII wieku biskup Krzysztof Szembek przeznaczył pewne środki na otwarcie takiej placówki, a kapituła założyła banki w Olsztynie, Pieniężnie i Fromborku.. Również biskup Adam Stanisław Grabowski w 1751 roku utworzył w Lidzbarku bank z sumą kapitałową 26 tysięcy florenów. Osobliwością tych banków było to, że za pożyczone pieniądze nie pobierały żadnych procentów. Wspomagały autentycznie potrzebujących. Chroniły więc pobożnych Warmiaków przed wyzyskiem. W większości ludność tej ziemi utrzymywała się z pracy na roli, z warzenia i sprzedaży piwa, również z handlu.

Pozornie Warmia pragnęła być niezależna politycznie. Przynajmniej wtedy, kiedy pozwalały na to warunki. Przybierała wtedy pozycję neutralną. Tak było w czasie wojny siedmioletniej 1757-1764 kiedy Rosjanie rekwirowali dobytek warmińskim chłopom właśnie biskup Grabowski podkreślił, że w odróżnieni od Prus, Warmia nie angażuje się w tej wojnie po żadnej ze stron. Kazał wtedy, ten sprawiedliwy rządca, na granicy warmińsko-pruskiej wbijać słupy właśnie z godłem Rzeczypospolitej, a nie z herbem biskupim ani kapitulnym. Były to pierwsze orły białe w sięgającej 306 lat przynależności Warmii do Polski. Biskup Grabowski w 1766 roku przygotował ordynację krajową w sprawie przeciwdziałania kryzysowi w rolnictwie. Została ona uchwalona na sejmiku w Ornecie. Nakazywała zwiększenie uprawy zbóż chlebowych zamiast lnu, zwiększenia hodowli, zakładania sadów i upraw warzywnych, dalej przeprowadzenia melioracji gruntów, wprowadzenia jednolitego systemu wag i miar, norm jakości pieczywa i wyrobów z mięsa. Uzdrowieniu gospodarki Warmii nie towarzyszył dobry klimat polityczny. Nad Rzeczypospolitą wisiały już czarne chmury. Fryderyk II, nazwany przez Niemców wielkim, już wtedy przygotowywał Warmii patenty okupacyjne. One powstrzymywały wprowadzenie tych ważnych reform.

2. Pomyślność Warmii, jej w miarę spokojną egzystencję w przeszłości zapewniali ludzie: Polacy i Niemcy, żyjący na tej ziemi do połowy XIX wieku w zgodzie i we wzajemnym poszanowaniu wspólnego dorobku. Był ten dorobek niszczony jednako podczas wojen polsko-krzyżackich, potem trzech wojen szwedzkich, wkroczeniu Rosjan w 1757 roku i wielokrotnego przemarszu wojsk Napoleona, ale następnie zgodnie odbudowywany. Niemcy żyli w północnej i środkowej części krainy, a więc w dawnych powiatach: braniewskich, lidzbarskim i części reszelskiego, Polacy zaś na południowej Warmii w powiecie olsztyńskim i kilku parafiach reszelskiego. Ten podział nastąpił w wyniku zasiedleń wciąż ponawianych po wojnach i panujących tu epidemiach, nawiedzających Warmię i sąsiednie Prusy Książęce. Biskupi i kapituła dbali o polskich i niemieckich katolików jednakowo, wydawali w Braniewie książki religijne oraz dążyli do tego, aby Słowo Boże docierało do wiernych w zrozumiałym dla nich języku. Do 1772 roku ze względu na język, jakim władał, nikt nie był dyskryminowany. W okresie rządów siedemnastu biskupów, od Hozjusza do Krasickiego, urzędowo obowiązywały języki: polski i niemiecki, często też łacina. Biskup Krasicki dopuścił jeszcze język francuski. Tylko jeden z biskupów w tym czasie nie znał języka niemieckiego. Był nim Szymon Rudnicki. Etnograf polskiej Warmii ks. Walenty Barczewski (1856-1928) zwracając uwagę na wyróżniki Warmii napisał: "Po drogach i polach, zwłaszcza na krzyżówkach, napotkasz często krzyże z pasją, nieraz i figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem, Bolesnej, Niepokalanej, św. Jana Nepomucena (na mostach) i innych świętych i święte. Te częste krzyże i figury świętych na publicznych placach i drogach nadają Warmii piętno szczero katolickie. Kiedy obrany Nadreńczyk, ks. dr Filip Krementz z Koblencji został biskupem warmińskim w 1867 roku, nie znając Warmii, pytał się podróżującego tamto dotąd ziomka swego, co to za kraik ta Warmia i dostał odpowiedź, że tam dużo krzyżów po drogach, zawołał radośnie: gdzie dużo krzyżów, tam i wiele miłości do krzyża". Nadto w krajobraz włożone zostały okazałe budowle sakralne, sanktuaria, do których gromadnie pielgrzymowali i nadal pielgrzymują wierni jak: Święta Lipka, Gietrzwałd, Stoczek Warmiński, Głotowo, Krosno, Chwalęcin.

Tutaj przetrwał do 1869 roku patronał polski. W 1801 roku biskup Karol von Hohenzollern kazał jeszcze przedrukować ten tekst do użytku duchownych. Modlili się więc wierni do świętych i błogosławionych: Wojciecha, Stanisława, Jacka, Kazimierza, Jana z Dukli, Ładysława Gielniowa, Kingi, dziękowali Bogu za zwycięstwo wojsk w bitwie pod Chocimiem. Kiedy w 1843 roku obchodzono uroczystości milenijne Niemiec biskup Geritz nakazał z nich wyłączyć powiaty reszelski i olsztyński.

Biskupi byli mecenasami sztuki, budowali kościoły i kaplice, fundowali stypendia wyróżniającym się młodym Warmiakom. Za ich przykładem czynili to kanonicy warmińscy. Z fundacji stypendialnej Jana Preucka (1575-1631), powołanej w 1631 roku, mogło podjąć studia w Rzymie, co roku 5-6 urodzonych na Warmii. Do połowy XIX wieku przyznano to stypendium aż 107 osobom, wśród nich przedstawicielom kultury polskiej. Oprócz tego m.in. istniały fundacje: Tomasza Wernera, Łukasza Dawida, Feliksa Reicha, Eustachego Knobelsdorfa, Jana Hannowa, Michała Konarskiego, Jana Rosenberga, Jana Kreczmara, Oswalda Nycza, Walentego Majewskiego, Jana Rudzkiego, Przecława Szemborowskiego.

Obok ludzi w sutannach, trzeba też wyróżnić budowniczych kościołów tego ze Świętej Lipki - Jerzego Ertliego, budowniczego kościołów w Krośnie i Głotowie Jana Krzysztofa Reimessa, malarzy: Macieja Jana Meyera, jego ucznia Mateusza Baytnika, braci Niedermannów, Józefa Korzeniowskiego, pisarzy i poetów: Joachima Kalnassy, Jana Drewsa.

3. Ostatnie dwadzieścia pięć lat XIX wieku stanowiły na Warmii okres, w którym przykładano większe znaczenie do kwestii językowych. Wprowadzone ograniczenia języka polskiego w szkole i kościele na południowej Warmii przyspieszyły procesy samouświadomienia polskiego pochodzenia. Historycy nazwali te lata w dziejach Warmii przebudzeniem narodowym.. Przebiegało to przebudzenie w atmosferze zbliżenia do wszystkiego co polskie. Było podsycane echem powstań narodowych, działaniami Polaków w zaborze pruskim, Pomorzu i Wielkopolsce. Do działaczy z tych ziem zwracał Andrzej Samulowski z wezwaniem, aby nie zapominali o rodakach na Warmii, gubiących swą świadomość narodową. To polskie odrodzenie zostało wzmocnione wymową Objawień Gietrzwałdzkich w letnich miesiącach 1877 roku. Mówił i pisał Samulowski "Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku to grzechem jest jeśli ktokolwiek języka ojczystego, jako daru Bożego się wyrzeka." Stąd miejscowi z pomocą bardziej wytrawnych działaczy Wielkopolski otwierali na południowej Warmii biblioteczki Towarzystwa Czytelni Ludowych, organizowali akcje petycyjne w sprawie unieważnienia zarządzenia z 14 VII 1873 roku, usuwającego język polski ze szkół we wsiach pod Olsztynem i Biskupcem, następnie doprowadzili do wydania 16 IV 1886 roku pierwszego numeru "Gazety Olsztyńskiego" i zaczęli w wyborach do parlamentu pruskiego wystawiać swego prawdziwie polskiego kandydata, bo posłowie katolickiej partii Centrum niezbyt jasno wypowiadali się w sejmie za przywróceniem języka polskiego. Wszystko to odbywało się nie bez trudów. "Gazeta" zbliżała Warmiaków do polskości. Stanowiła dla wielu elementarz i drogowskaz politycznego kierunku.

W gronie polskich Warmiaków skupionych wokół "Gazety Olsztyńskiej" wciąż brakowało księdza przywódcy, który mógłby, jak to było w innych częściach zaboru, bardziej zintegrować polskich wyborców i uzyskać mandat poselski. Jeszcze w 1893 roku w okręgu Olsztyn - Reszel wybrano posłem do Reichstagu ks. Antoniego Wolszlegiera z Dąbrówna na Mazurach. Warmińscy duchowni obawiali się represji ze strony niemieckich rządców diecezji. Obawy te były uzasadnione. W 1903 roku ks. dr Robert Bilitewski z Gryżlin za protest przeciwko zniesieniu lekcji religii w języku polskim został przez biskupa Andrzeja Thiela przeniesiony w niemieckie rejony Warmii do Wilczkowa pod Lubominem. Dopiero w 1907 roku ks. Walenty Barczewski związał się oficjalnie z ruchem polskim i od 1911 roku aż pięć razy kandydował na posła do sejmu pruskiego bądź parlamentu Rzeszy. Ostatecznie proboszcz z Brąswałdu dopiero w 1922 roku reprezentował polska ludność w sejmiku prowincjonalnym w Królewcu. W swoich pracach etnograficznych ks. Barczewski podkreślał to, co wyróżniało polskiego Warmiaka: "Ludność warmijska jest głęboko religijna, pracowita, spokojna i nadzwyczaj konserwatywna. Temu konserwatyzmowi mają niemieccy współobywatele nasi do zawdzięczenia przewagę we wszystkich zawodach, lecz temu samemu konserwatyzmowi zawdzięczamy, że lud pozostał polskim, że się oparł wszystkim germanizatorskim zapędom i że na długo jeszcze takim pozostanie (...) nie wstydzi się swego dialektu lecz jędrnie żwawo nim się wyraża (...) książki i czasopisma chętnie czyta, ale najwięcej tylko żywoty świętych, legendy o treści religijnej".

Obyczaje warmińskie były wyraźnie wpisane w liturgiczny kalendarz kościelny. Warmia nie miała swoich świętych. Oni, jak mówiono, przywędrowali tutaj z innych stron. Tak było ze świętymi Wojciechem i Brunonem z Kwerfurtu. Ostatnie lata przyniosły beatyfikację Doroty z Matowów, Reginy Protmann i księdza Władysława Demskiego. Przylgnęli jednak do Warmii znani w świecie chrześcijańskim święci. Zakorzenili się w świadomości Warmiaków dzięki rozpowszechnionym Żywotom świętych, które, jak podkreślił ks. W. Barczewski, lud chętnie czytał. Przez to święci przenikali tu w codzienne życie mieszkańców. Wspomagali ich swoim przykładem, zapobiegliwością. W swojej ziemskiej wędrówce byli wszak zwykłymi ludźmi. To ich udział w nadzwyczajnych i cudownych wydarzeniach nabierały znaczenia kultowego. Ich czyny mocno rozpalały wyobraźnię Warmiaków. Stawali się postaciami podziwianymi, mniej może ze względu na postawę, w rzeczy samej nie łatwej do naśladowania, ale z powodu cudownych uzdrowień bądź usunięcia nieszczęść albo pomocy w codziennym trudnym życiu. Święci stawali się ważnymi przewodnikami, wspierającymi w ułożeniu dalszej egzystencji, pomocni w chorobach, w uzyskaniu lepszych plonów. Warmiacy składali im ofiary w postaci świec, pielgrzymowali w łosierach, stawiali kapliczki z posągami świętych i przyozdabiali te kapliczki kwiatami. Tak jak na innych ziemiach Polski poszczególnym świętym przypisywano właściwe patronaty: św. Florian chronił przed pożarem, św. Barbara - przed piorunami, św. Michał - przed wilkami, święci Roch i Rozalia - przed epidemiami, św. Antoni Padewski wspomagał przy wszelkich zgubach, św. Błażej - przy bólach gardła, św. Apolonia - przy bólu zębów, św. Szczepan, nazywany tu św. Stefanem - wzmacniał konie, św. Marek - sprzyjał w gospodarce rolnej, św. Jakub opiekował się młodymi dziewczętami, które chciały wyjść za mąż. Szczególne znaczenie miał na Warmii kult do Matki Bożej. Potwierdzają to sanktuaria w Świętej Lipce, Stoczku Klasztornym, Krośnie, Gietrzwałdzie. Nadzwyczaj uroczyście obchodzono tu święta Maryjne. Nadawano im też tu ludowe nazwy: Uroczystość Zwiastowania to święto Matki Boskiej Roztwornej bądź Ożywiającej (25 III), Ofiarowanie Pańskie to Matki Bożej Gromnicznej 2 II), Święto Wniebowzięcia Matki Boskiej to po prostu dzień Matki Boskiej Zielnej (15 VIII),Narodzenia NMP to Matki Boskiej Siewnej (8 IX). Napotkać można w diecezji wiele kościołów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, ołtarze prawie w każdej świątyni, dużo też kapliczek. Profesor Janusz Jasiński obliczył, że przybliżeniu 60 procent wszystkich kapliczek na Warmii zostało ofiarowanych Matce Bożej. W miejscowościach, gdzie nie ma kościoła, ludzie gromadzą się aby w maju odmówić Litanię do Najświętszej Panny Marii, a w październiku - Różaniec. Zawsze odmawiano modlitwy Anioł Pański. Alojzy Śliwa w nie drukowanych wspomnieniach napisał: Gdy tylko głos dzwonka się odezwie, wszyscy momentalnie przerywają swoja pracę, gdziekolwiek się znajdują(...) i tak razem stojąc - mężczyźni w obnażonych głowach - odmawiają Pozdrowienie Anielskie. Ta spontaniczna i publiczna manifestacja religijna oddająca w jednej chwili na całej Warmii cześć Matce Boskiej, w ma w sobie coś potężnego i wspaniałego.

Mimo tego w zwyczajach Warmiacy nieco się różnili od mieszkańców innych ziem polskich. Zwrócił na to uwagę już w 1876 roku, urodzony w 1843 roku w Ornecie, Karol Emilian Sieniawski autor opracowania Biskupstwo warmińskie. Jego założenia i rozwój na ziemi pruskiej z uwzględnieniem dziejów ludności i stosunków geograficznych ziem dawniej krzyżackich, kiedy pisał: W obyczajach okazuje ludność warmińsko-polska wiele odrębności od innych szczepów polskich, które się w po części dają wytłumaczyć z odosobnienia swego i braku życia narodowe-politycznego, po części z wpływów pochodzących od narodowości obcych, a mianowicie ludności niemieckiej i dawniej litewskiej. Z drugiej strony przebijają się dziś jeszcze wyobrażenia starodawne, jakeśmy je skreślili według kronikarzy z XVI i XVII wieku (s.249). Oblewano się na Warmii wodą zamiast w Wielkanocny Poniedziałek, już w Wielką Środę, za to w drugie Święto Wielkanocne odbywało się na Warmii smaganie. Dzieci i młodzież odwiedzali krewnych i znajomych uderzając brzozowymi witkami, a niekiedy też kadykiem czyli jałowcem, po łydkach starszych i dziewczęta. W Butrynach wygłaszano przy tym orację:

Stumpa pani stumpa,
Kluczykami brzunka.
Od komórki do komórki
Szuka noża od pieczunki.
Dajcie nam świńskiego ciała
To pójdę do drugiego.

Za to smaganie otrzymywali jajka, ciasto, kawałek słoniny, niekiedy tez pieniądze.
Pośród maszkarad czyli sług, które w wigilię Bożego Narodzenia odwiedzała na wsi domostwa, centralne miejsce zajmował szemel (siwek). Był jeździec połączony niby z koniem, podobny do krakowskiego lajkonika, tyle, ze nie kolorowy, lecz biały, bo przykryty białym płótnem. Warmiacy nie znali zwyczaju święcenia pokarmów w Wielka Sobotę, ani dzielenia się w Wigilię Bożego Narodzenia opłatkiem, tego dnia też na stole nie gromadzono tyle potraw i do tego postnych.

Teraz te warmińskie zwyczaje w większości poszły w zapomnienie. Nie zostały one też zauważone w takich opracowaniach jak Zofii Kossak-Szczuckiej Rok Polski czy Józefa Szczypki Kalendarz Polski. Opisał je natomiast ks. Alfons Mańkowski w artykule Zwyczaje religijno kościelne na polskiej Warmii oraz w cytowanej już książce K.E. Sieniawski, ale też Profesor Anny Szyfer w pracy Zwyczaje obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków. Anna Szyfer prowadziła badania w terenie w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, kiedy wiele zwyczajów poszło już w zapomnienie, mniej korzystała z tego, co na temat zwyczajów warmińskich napisano w polskich i niemieckich gazetach oraz to co już wcześniej zanotowali etnografowie w odniesieniu do Warmii. Musiało to doprowadzić do pewnych uproszczeń, zwłaszcza w zestawieniu z przywiązaniem Warmiaków do Kościoła. Bo charakter Warmiaka - Polaka, jak pisał K.E. Sieniawski, wykazuje wiele stron pięknych; pracowitość i oszczędność, dalej humor w dobrych czasach jak i w niedoli, wesołość i dobroduszność, złączona z pewnym rodzajem bystrości przyrodzonej; wobec obcych, a szczególnie innoplemieńców, okazuje nieśmiałość pewną, choć z natury ma odwagę, nieustraszoną i hart duszy i ciała, który często przechodzi w upór niczem niezłamany. Nie łatwo przywyka do nowości, choć o jej korzyściach jest przekonany; oddany dawniej więcej jak powinien pijaństwu, odprzysiągł się lud warmiński gorzałki, dzięki staraniom godnych swych księży, tak dalece, że w przeciągu lat kilku, półtorasta gorzelni, w samym powiecie olsztyńskim podupadło.(s.246)

Na Warmii śmierć stanowiła wejście do drugiego życia. Stąd poświęconymi w Święto Matki Boskiej Zielnej ziołami kadzony była izba kiedy z dzieckiem wybierano się do kościoła do Sakramentu Chrztu świętego oraz po śmierci kogoś z rodziny, aby odpędzić złe duchy. W pomalowaną na niebiesko trumnie (by nie odróżniała się od nieba) uderzano ręką o wieko trumny wołając: No chodź duszo na Twój pogrzeb!. Po urodzinach dziecka aż do chrztu w tymże pokoju, którym przebywało dziecko, paliło się światło, identycznie jak po śmierci aż do wyprowadzenia zwłok do kościoła i na cmentarz. Chrzestnymi w pierwszej kolejności byli dziadkowie, potem wujowie i ciotki. Dziecku darowano: sól, chleb, stalówkę i grosz, aby mu nigdy nie brakowało pieniędzy. Najdogodniejszymi dniami na wesela były poniedziałki i wtorki i do tego wczesną jesienią, aby można było bawić się cały tydzień. W XVIII wieku ustalone były przepisami; ilu gości według stanu mogło uczestniczyć w weselu. W Zapusty, trwające dawniej na Warmii trzy dni naprawdę się bawiono, aby w Wielkim Poście autentycznie przeżywać Mękę Chrystusa. Warmiacy byli pobożni. Brali nie tylko udział w niedzielnych Mszach świętych., chętnie także w nabożeństwach nadobowiązkowych jak roratach w Adwencie, Drodze Krzyżowej w Wielkim Poście oraz tradycyjnie już w Nieszporach. Tam gdzie nie było kościoła, to odprawiano je w domu. Przystępowali do spowiedzi Wielkanocnej pokornie oddając obowiązkowe kartki. Dawniej jeszcze urządzały sobie niektóre rodziny dodatkowe pokutne dni, albo zimne dni, kiedy cała rodzina w szczególnej intencji przystępowała do Sakramentu Pokuty. Nie gotowano wtedy ciepłej strawy. Domownicy spożywali to, co zostało przygotowane wcześniej. Dla mieszkańców Mingajn i Kaszun w powiecie braniewskim takim dniem było św. Floriana (4 maja) każdego roku. Wielu było także członkami bractw kościelnych w mieście i na wsi. W Braniewie było 13 bractw, w Elblągu 15, w Ornecie 9, w Pieniężnie 8, w Dobrym Mieście istniało 5, w Lidzbarku 7, w Malborku 4, w Olsztynie 8. O tym, że również na wsi istniały bractwa dowodzą zestawienie członków Bractwa Opatrzności Bożej, zebrane przez Gerharda Glombiewskiego oraz bractwo św. Anny w Sząbruku. Nie stronili przed wspólnym odmawianiem Litanii do Matki Bożej i Różańca. Różaniec poświęcony w Gietrzwałdzie był na Warmii prawie relikwią. Godzi się w tym miejscu przypomnieć, że różaniec dla Angeliki Kotthaus z Jesionowa zesłanej w 1945 roku przez Rosjan do pracy na Syberię stanowił ostoję przetrwania. Nie był to wyjątek.. Gromadnie pielgrzymowali Warmiacy w swoich łosierach i nie tylko do sanktuariów, ale też sąsiednich parafii na południowej Warmii, do Lamkowa na Świętego Augustyna, Jonkowa i Ramsowa na świętego Rocha do Klewek na świętego Walentego, do Bartąga na Święto Opatrzności Bożej, do Barczewa na świętego Antoniego, do Sząbruka na święta Annę. Wiele też razy w roku gospodarze pokrapiali wodą święconą swoje domy i zagrody. Raz w roku odbywała się kolęda. Dawniej ksiądz proboszcz odwiedzał swoich wiernych w październiku bądź listopadzie jak ukończone zostały prace w polu. Nie stronił też na zakończenie przed dobrą kolacją.
W przeszłości kultywowały te obyczaje polskie i niemieckie towarzystwa, zarówno te jak powstałe w marcu 1891 roku Polsko-Katolickie Towarzystwo "Zgoda" pod wezwaniem św. Kazimierza i analogiczne towarzystwa św. Józefa w Butrynach i św. Wojciecha w Gietrzwałdzie jak też niemieckie Stowarzyszenia św. Cecylii i św. Boromeusza. Ostatni trzej biskupi niemieccy ograniczali język polski w kościele. Od 1 stycznia 1887 roku biskup Andrzej Thiel nakazał wprowadzenie w kościołach na południowej Warmii w każdą pierwszą niedzielę miesiąca kazanie w języku niemieckim. Potem tę liczbę zwiększano. W momencie wybuchu drugiej wojny światowej, poza samym Olsztynem, gdzie co niedzielę wygłaszano polskie kazanie, w większości świątyń pod Olsztynem odbywało się jedno nabożeństwo polskie w miesiącu.

Im bliżej naszym czasom polskie życie religijne było mocno ograniczone. Sprowadzało się ono do wiejskich parafii na południowej Warmii. W nabożeństwach przeważnie brali udział ludzie starsi. W węższym zakresie o wychowanie religijne dzieci, poza nielicznymi księżmi rozumiejący swoją posługę, zabiegali nauczyciele polskich szkół, powstałych tu w 1929 roku. O utrzymanie liczby polskich nabożeństw wciąż zabiegał Związek Polaków, który podejmował różnego rodzaju działania, w tym także miejscowi działacze złożyli skargę na biskupa Augusta Bludaua do Papieża za ograniczanie polskich kazań, śpiewu i katechizacji dzieci w ich języku ojczystym.

Wdzierająca się do warmińskiego zaścianka cywilizacja, plebiscyty w 1920 roku, dwie wojny światowe z ostatnią tragiczną fazą tej drugiej, która dokonała przemieszczeń ludnościowych, wreszcie totalitaryzmy: hitlerowski i komunistyczny, mocno naruszyły dawne przyzwyczajenia Warmiaków, ich oparcie na tradycji i wzorze przodków. W 1945 roku na historycznej Warmii pojawiło się nowe zjawisko. Na tereny zdominowane przez kulturę warmińską napłynęły ludzi o innych obyczajach. W większości byli to Polacy ze wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej i sąsiedniego Mazowsza. Dla nich obce były: architektura, pomniki, książki, wystrój wnętrza domu, osobliwie brzmiąca gwara warmińska. Mieli oni trudności z zadomowieniem się w innym krajobrazie kulturowym. Mało tego podsycani niewiedzą we wszystkim widzieli tu wrogie, niemieckie, a więc nieprzyjazne po najstraszliwszej z wojen, wywołanej przecież przez Niemców, tych którzy okazali się sprawcami ich nieszczęścia. Czas goił jednak rany. Przybyszów zadziwiał warmiński wzór życia rodzinnego, kult pracy, schludność, porządek, gospodarność, dbałość o wystrój estetyczny wsi i otoczenia, prawdziwe przywiązanie do Kościoła katolickiego. Tu z nadzwyczajną estymą cieszył się ksiądz. Stanowił autorytet także w sprawach świeckich. Był doradcą w kłopotach rodzinnych, przy podejmowaniu ważnych decyzji życiowych. I wszystko to miało autentyczne uzasadnienie. Warmiacy nigdy nie demonstrowali swojej religijności. Poza niedzielną Mszą św. to w Wielkim Poście uczestniczyli w drodze krzyżowej, w maju wspólnie odmawianej Litanię do Matki Bożej, w październiku gromadzili się na różańcu, nadto przywiązywali duże znaczenie do niedzielnych nieszporów. W czasie ostatniej wojny pewna kobieta przybyła do Olsztyna ze względu na naloty alianckie na zachodnie tereny Niemiec, zauważyła w Olsztynie: "Kiedy w niedzielę postrzegam tu w mieście ludzi udających się do kościoła - czuję się zawsze bardzo grzeszną".


***

Warmia jest młodszą córą katolickiej Europy, ale chyba najwierniejszą. Złożyły się na to ważne powody, ale i to, że była tak szczególnie związana z w przeszłości z Rzeczpospolitą, że polscy biskupi nadawali mieszkańcom tej krainy polską kulturę, która tu się zakorzeniła i stworzyła osobliwą tradycję, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Mniej więcej sto lat temu ksiądz Romuald Frydrychowicz ujął to obrazowo: "Pomimo zabiegów niemczenia (...) polska ludność uczepiwszy się biskupiego płaszcza zdołała narodowość utrzymać". Odnosiło się to rzecz jasna do południowej Warmii.
Na Warmii zawsze obecny był autentyczny kult maryjny, przecież tradycyjnie polski. Przez to także związał się z tą krainą, żywiący od dzieciństwa nadzwyczajną cześć do Matki Najświętszej, Sługa Boży Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński. Na Warmii więziony w Stoczku oddał siebie Marii w niewolę. I z tego zniewolenia stał się zwycięzcą.
Z Warmią związany był Jan Paweł II. Nazwał Warmię 6 VI 1991 roku w Olsztynie - ziemię świętą. Dziękował Warmii za Papieża, za letnie wypoczynki, ale z Warmią łączyła Go też Matka Boża, koronował wraz z Prymasem Tysiąclecia, cudowne obrazy w Gietrzwałdzie i Świętej Lipce, Matkę Bożą Pokoju koronował już jako Papież na Wałach Jasnogórskich 19 VI 1983 roku.
Jeszcze jako arcybiskup i kardynał brał udział w ważnych dla tej ziemi wydarzeniach kościelnych. Najważniejsze Jego wystąpienie było w 1965 roku w Olsztynie w czasie uroczystości 20-lecia administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych, kiedy mówił o związkach Warmii z Krakowem, o tym niezwykłym szlaku, których łączył Uniwersytet Jagielloński z Lidzbarkiem. Zmierzali nim biskupi i kanonicy warmińscy z wielkim Mikołajem Kopernikiem na czele.
Zawsze też Papież Polak, co na pewno państwo też odczuwali, z wielką życzliwością, tam w Watykanie w czasie spotkań z Polakami, odnosił się do ludzi z Warmii. O tym będziemy zawsze pamiętać.

© Wszelkie prawa zastrzeżone.

Czytaj więcej...

Share